Wszystkie wpisy
Technologie i dom

Samochód elektryczny opłaca się bardziej. Policz to na swoich liczbach

Tomasz Kwietniewski · · 9 min czytania

Benzyna Pb95 kosztuje dziś średnio około 7,50 zł za litr i jest najdroższa w tym roku. Diesel przebił 8 zł. Przy takich cenach przejechanie 100 km zwykłym autem spalinowym to wydatek rzędu 50-60 zł. Tę samą odległość samochodem elektrycznym, ładowanym w domu, nawet bez żadnych sztuczek, w najzwyklejszej taryfie, można przejechać za jakieś 20-25 złotych. A jak ktoś ma taryfę nocną, to za 10-12 zł.

Ta różnica robi się na tyle duża, że moim zdaniem ekonomia w końcu zwycięży i elektryki spopularyzują się nie dlatego, że są modne albo ekologiczne, tylko dlatego, że ludzie zaczną liczyć, co się bardziej opłaca. W tym wpisie chcę pokazać, jak to policzyć uczciwie - razem z ubezpieczeniem, serwisem i wykupem po leasingu, a nie tylko "paliwo kontra prąd". Poniżej znajdziesz interaktywny kalkulator, w który podstawisz swoje liczby.

Dla kogo?

Nie będę udawał, że elektryk opłaca się każdemu. Widzę dwa warunki:

Po pierwsze: dostęp do gniazdka. Przy domu, w garażu albo w pracy - tam, gdzie samochód i tak długo stoi. Nie potrzebujesz wallboxa ani siły. Zwykłe gniazdko 230 V pozwala ładować z mocą około 2-3 kW, czyli przez noc uzupełnisz kilkanaście do dwudziestu kilku kWh - więcej, niż przeciętny kierowca zużywa na dzienne dojazdy. Szacuję, że taką możliwość ma ponad połowa Polaków: domy jednorodzinne, spora część szeregówek, coraz więcej miejsc pracy, a także garaże podziemne w blokach - tam często da się założyć oddzielny licznik i zrobić gniazdko przy własnym miejscu postojowym. Czasem uda się to nawet przy wyznaczonym miejscu parkingowym pod blokiem. Jeśli mieszkasz w bloku bez dostępu do ładowania i w pracy też go nie masz - ten rachunek na dziś działa u Ciebie słabiej i tego też nie będę ukrywał.

Po drugie: nie robisz bardzo długich tras kilka razy w tygodniu. Podkreślam - chodzi o częstotliwość, nie o sam fakt. Przedstawiciel handlowy jeżdżący 500 km dziennie to nie jest dziś klient na elektryka. Ale dłuższa trasa raz na miesiąc czy dwa? Nowoczesne elektryki mają realne zasięgi 400-600 km, sieć szybkich ładowarek przy trasach jest już przyzwoita, a przerwa na ładowanie to około 30 minut - akurat na kawę. Trzeba się przyzwyczaić do planowania ładowań, ale da się z tym żyć, mówię to z własnego doświadczenia. Te dwa warunki spełnia, na moje oko, zdecydowana większość kierowców.

Ile kosztuje przejechanie 100 km

Konkretne liczby, stan na początek sierpnia 2026 (ceny paliw za e-petrol.pl i cenypaliw.fyi):

NapędZużycie na 100 kmCena jednostkowaKoszt 100 km
Benzyna Pb957,5 l7,50 zł/lok. 56 zł
Diesel6,5 l8,10 zł/lok. 53 zł
LPG8,5 l3,05 zł/lok. 26 zł
Elektryk, zwykła taryfa17 kWh1,30 zł/kWhok. 22 zł
Elektryk, taryfa nocna G12w17 kWh0,70 zł/kWhok. 12 zł

Zwróć uwagę na dwie rzeczy. Cenę prądu przyjąłem celowo niekorzystnie - 1,30 zł/kWh to zwykła całodobowa taryfa, bez żadnej optymalizacji, bez fotowoltaiki, bez magazynu energii. Nawet wtedy elektryk jest ponad dwa razy tańszy w jeździe od benzyniaka i diesla. A wystarczy jeden wniosek do sprzedawcy prądu o taryfę dwustrefową (G12w), żeby ładować w nocy i w weekendy za około 70 groszy i zejść poniżej połowy tego kosztu.

Druga rzecz: LPG. Jeśli jeździsz na gazie, to Twoja jazda już jest tania i oszczędność z przesiadki na elektryka będzie wyraźnie mniejsza. Nie będę naciągał - dla samochodu z LPG ten rachunek wygląda inaczej i kalkulator niżej uczciwie Ci to pokaże.

Przy 15 tys. km rocznie (typowy przebieg polskiej rodziny) różnica między benzyniakiem a elektrykiem ładowanym w domu to 5-6,5 tys. zł rocznie na samej energii. Jeśli dojeżdżasz codziennie do pracy i robisz 25-30 tys. km, robi się z tego grubo ponad 10 tys. zł. To są pieniądze, które dziś zostawiasz na stacji benzynowej - co roku i we wszystkie kolejne lata. Rok w rok wiele tysięcy złotych, które kumulują się do całkiem ładnej sumy. I to są pieniądze, które musisz wyjąć z własnej kieszeni. Skoro tak, to czemu nie wydać ich inaczej - na przykład na częściowe sfinansowanie nowszego, elektrycznego samochodu?

Scenariusz przesiadki, który ma sens

Nie piszę tu o kupowaniu nowego elektryka za gotówkę, bo mało kto trzyma 120 tys. zł na taki cel. Scenariusz, który uważam za realistyczny, wygląda tak:

  1. Sprzedajesz obecne auto. Sensowny, jeżdżący samochód spalinowy jest dziś wart powiedzmy 20-50 tys. zł. Przyjmijmy 25 tys.
  2. Te pieniądze stają się wkładem własnym do leasingu, abonamentu albo kredytu na elektryka.
  3. Wybierasz elektryka za około 100-125 tys. zł. W tym budżecie mieści się dziś używana Tesla Model 3 z lat 2021-2023 (rynek: otomoto, sensowne egzemplarze od ok. 90-110 tys.) albo - i to mnie ostatnio pozytywnie zaskoczyło - fabrycznie nowe auta. Leapmotor B10, elektryczny SUV sprzedawany w polskich salonach sieci Stellantis, kosztuje w promocji 125 700 zł, a w abonamencie SimplyDrive z wkładem 20% (ok. 25 tys. zł) wychodzi od około 800 zł miesięcznie przy limicie 20 tys. km rocznie. Mniejszy B05 jest jeszcze tańszy. Jest też wariant budżetowy: sensowny używany elektryk, na przykład Nissan Leaf drugiej generacji, za jakieś 40-60 tys. zł. Zasięg nie będzie już imponował, ale na 200 km dojazdów do pracy spokojnie wystarczy - nie trzeba od razu celować w opcję premium, a kalkulator niżej łatwo przestawisz na taki scenariusz.
  4. Po 3 latach decydujesz: wykupujesz auto za ustaloną z góry kwotę, oddajesz je i bierzesz kolejne, albo wracasz do spalinowego, jeśli elektryk Ci nie podszedł. Masz trzy lata na przetestowanie tej technologii w swoim życiu, jeżdżąc nowym samochodem.

I teraz clou: rata takiego leasingu to, zależnie od auta i wkładu, około 800-1400 zł miesięcznie. Ale częścią tej raty nie płacisz Ty - płaci ją różnica w kosztach energii. Przy 15 tys. km rocznie oszczędzasz na paliwie około 400-550 zł miesięcznie. Realnie z Twojego portfela ubywa więc znacznie mniej, niż wynosi rata.

Tyle teorii. Teraz podstaw swoje liczby.

Kalkulator: policz to dla siebie

Wszystkie pola są edytowalne - przesuwaj suwaki albo wpisz wartości z ręki, wyniki przeliczają się na żywo. Wartości startowe to realne dane z początku sierpnia 2026, dobrane raczej niekorzystnie dla elektryka (zwykła taryfa prądu, pełne ubezpieczenie AC nowego auta).

Kalkulator przesiadki na elektryka

Porównanie: zostajesz przy obecnym aucie kontra bierzesz elektryka w leasing/abonament.

Twoje obecne auto

Nowy elektryk i finansowanie

Prąd

Pełny obraz: ubezpieczenie, serwis, utrata wartości

56 zł
koszt 100 km obecnym autem
22 zł
koszt 100 km elektrykiem
5100 zł
oszczędność na energii rocznie
975 zł
realna rata: rata minus miesięczna oszczędność na energii
19 lat
mniej więcej po tylu latach oszczędność na energii pokryje różnicę ceny aut

Pełny miesięczny koszt posiadania

Zostaję przy obecnym aucie1108 zł/mies.
Przesiadam się na elektryka1951 zł/mies.
paliwoprądrataubezpieczenieserwisutrata wartości
Wpisz swoje liczby, a tu pojawi się podsumowanie.

Kalkulator upraszcza rzeczywistość: nie uwzględnia kosztu pieniądza w czasie, prowizji, zmian cen paliw i prądu ani ładowania na szybkich ładowarkach w trasie (droższego niż w domu). Wyniki traktuj jako orientacyjne. To nie jest porada finansowa - warunki leasingu i abonamentu sprawdź u dealera, a składki u ubezpieczyciela.

Co jeszcze trzeba uczciwie policzyć

Kalkulator wyżej celowo uwzględnia rzeczy, które w entuzjastycznych porównaniach często znikają. Wypiszę je wprost, bo na nich najczęściej wykłada się dyskusja z sceptykami - i słusznie, jeśli ktoś je pomija.

Ubezpieczenie. Samo OC elektryka jest wręcz tańsze niż spalinowego (średnio ok. 580 zł wobec 645 zł, dane za Rankomat). Ale nowe auto za 120 tys. zł ubezpiecza się z AC, a AC elektryka to zwykle 1500-3000 zł rocznie. Stare auto za 25 tys. często jeździ na samym OC. Ta różnica, około 1,5-2 tys. zł rocznie, realnie pomniejsza oszczędność i jest w kalkulatorze.

Stare auto też kosztuje - i to działa w drugą stronę. Dziesięcioletni spalinowy samochód to realnie 2-4 tys. zł rocznie na serwis, naprawy i niespodzianki, a do tego on też traci wartość, tylko wolniej. Elektryk na gwarancji potrzebuje w zasadzie przeglądów i opon. W uczciwym rachunku obie strony równania muszą być pełne.

Utrata wartości elektryka. Tu nie ma co czarować: elektryki tanieją szybko. Analitycy szacują, że po 3 latach nowy elektryk traci około 40-50% wartości (Info-Ekspert dla wyborkierowcow.pl) - dlatego w kalkulatorze domyślnie stoi 45%, a nie optymistyczne 30%. Ważna rzecz: w leasingu z opcją zwrotu to ryzyko bierze na siebie w dużej mierze leasingodawca. Rata jest skalkulowana z góry, wykup ustalony na starcie - jeśli rynek używanych elektryków będzie gorszy, niż zakładano, po prostu oddajesz auto. Nie znaczy to, że leasing jest lepszy od gotówki - finansowanie to zawsze dodatkowy koszt i jeśli masz odłożone pieniądze, zakup za gotówkę jest równie dobrym rozwiązaniem. Leasing z opcją zwrotu ma za to dwie wygody: ryzyko wartości rezydualnej bierze na siebie leasingodawca, a cały proces sprzedaży używanego auta masz z głowy.

Ładowanie w trasie. Szybkie ładowarki DC przy autostradach kosztują 2-3 zł za kWh, czyli w trasie elektryk potrafi kosztować tyle co spalinowy. Jeśli 90-95% ładowań robisz w domu, ten koszt ginie w statystyce - ale gdyby ktoś nie miał gniazdka i ładował głównie na mieście, cały ten rachunek się rozpada. Dlatego to jest warunek numer jeden.

Gdyby wróciły dopłaty. Na dziś nie ma rządowych dopłat do elektryków. Jeżeli jakiś program wróci, wszystkie wyniki z kalkulatora przesuną się jeszcze mocniej na korzyść elektryka.

Moje doświadczenie

Nie piszę tego zza biurka. Od kilku miesięcy jeżdżę elektrycznym Citroenem Spacetourer z baterią 75 kWh - dużym, rodzinnym (i, przyznaję, prądożernym) autem - a rynek elektryków, także od strony opinii użytkowników, śledzę od kilku lat. Ładuję go w domu, głównie z nadwyżek fotowoltaiki i w tanich godzinach taryfy dynamicznej, przez zwykłą ładowarkę na gniazdku siłowym. Koszt jazdy po mieście i okolicy jest u mnie tak niski, że przestałem go traktować jako pozycję w budżecie. W trasy dalekie jeździmy całą rodziną - da się, planując ładowania z grubsza tak, jak i tak planuje się postoje z dziećmi.

Najciekawsze jest co innego: każdy użytkownik, który elektryka spróbował, już przy nim został - znam to z materiałów wideo, z rozmów z użytkownikami i z własnych obserwacji. Cała niechęć do elektryków koncentruje się wśród osób, które nigdy żadnym nie jeździły. Dlatego tak podoba mi się model "leasing na 3 lata jako test": nie musisz wierzyć mnie ani nikomu innemu. Policz swoje liczby w kalkulatorze wyżej, a potem po prostu spróbuj - jeżdżąc nowym autem, taniej, ciszej i wygodniej.

Ceny paliw, prądu i aut w tym wpisie odzwierciedlają stan z początku sierpnia 2026. Wpis nie jest sponsorowany - Leapmotor i Tesla pojawiają się jako przykłady, bo takie oferty znalazłem, licząc ten scenariusz dla siebie. To nie jest porada finansowa ani inwestycyjna.

Podobał Ci się ten wpis?
Zapisz się na newsletter albo postaw mi kawę.

Szukaj na stronie